Młodzi ratownicy stanęli przed ciemnością i porodem w domu

Młodzi ratownicy stanęli przed ciemnością i porodem w domu

FOT. Urząd Miejski w Bytomiu

W Suchej Górze trzeba było działać szybciej niż w prawdziwym wezwaniu. Uczestnicy Śląskich Mistrzostw Pierwszej Pomocy trafiali do piwnicy bez światła, do domu, w którym zaczynał się poród, i do scenek z ranami oraz nagłym zatrzymaniem krążenia. Zwyciężyła nie sama odwaga, lecz opanowanie, współpraca i umiejętność podejmowania decyzji pod presją. W rywalizacji najlepiej odnalazła się drużyna z Kóz.

  • Ciemna piwnica i osoba niewidoma wystawiły młodych na próbę
  • Poród w domu i porażenie prądem nie zostawiły miejsca na improwizację
  • Podium wypadło mocno, a rywalizacja przyciągnęła zespoły z całego regionu

Ciemna piwnica i osoba niewidoma wystawiły młodych na próbę

Szósta edycja Śląskich Mistrzostw Pierwszej Pomocy rozegrała się na kilku punktach w Suchej Górze – na terenie strażnicy OSP, w Parku Grota, w Szkole Podstawowej nr 38 i na prywatnej posesji. To nie była szkolna symulacja przy biurku, tylko zestaw zadań, które przypominały realne wezwania. Jedno z nich dotyczyło osoby we wstrząsie anafilaktycznym, a dodatkową trudność stanowiła całkowita ciemność piwnicy.

Jeszcze większe znaczenie miała konkurencja z udziałem osoby niewidomej. Właśnie tam sprawdzano nie tylko znajomość procedur, ale też sposób rozmowy, prowadzenie poszkodowanego i zachowanie spokoju. Grzegorz Sojka z Wydziału Operacyjno-Szkoleniowego Państwowej Straży Pożarnej w Bytomiu podkreślił, że warunki były wyjątkowo bliskie rzeczywistości.

– Zadanie było wykonane w bardzo realistycznych warunkach, bo w pozoracji udział wzięła osoba niewidoma.

To ważny sygnał także dla młodych ludzi uczących się pierwszej pomocy. Samo zapamiętanie schematu nie wystarcza, kiedy trzeba jeszcze dobrze mówić, słuchać i prowadzić działania tak, by poszkodowany nie został sam z własnym strachem.

Poród w domu i porażenie prądem nie zostawiły miejsca na improwizację

W szkolnych murach zespoły mierzyły się z kolejnym trudnym scenariuszem – pracownikiem porażonym prądem, u którego doszło do zatrzymania krążenia. Takie zadanie wymagało szybkiego rozpoznania zagrożenia, sprawnego wezwania pomocy i zgrania całej drużyny. Tu nie było miejsca na zawahanie, bo każda sekunda miała znaczenie.

Nie mniej wymagająca okazała się konkurencja rozgrywana w domu, gdzie uczestnicy odbierali poród. Organizatorzy wykorzystali trenażer porodowy, a drużyny były oceniane również za współpracę z dyspozytorem pogotowia ratunkowego. To właśnie ten element dobrze pokazuje, że pierwsza pomoc nie kończy się na opatrunku czy uciskach klatki piersiowej. Czasem zaczyna się od spokojnego głosu w słuchawce i jasnego przekazywania informacji.

Grzegorz Sojka zaznaczył też, że zaangażowanie pozorantów podniosło poziom realizmu, a tym samym pozwoliło lepiej ocenić umiejętności zawodników. W takich warunkach łatwo odróżnić wiedzę od prawdziwej gotowości do działania.

Podium wypadło mocno, a rywalizacja przyciągnęła zespoły z całego regionu

Do zawodów zgłosiło się 17 drużyn, a na starcie stanęło 10 zespołów ze szkół ponadpodstawowych z województwa śląskiego oraz jeden z Opolszczyzny. W końcowym rozrachunku najlepsza okazała się drużyna z IV Liceum Ogólnokształcącego im. Kamila Baczyńskiego w Kozach. Drugie miejsce zajęło IX Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Dwujęzycznymi im. W. Szymborskiej w Sosnowcu , a trzecie przypadło Zespołowi Szkół Leśnych i Ekologicznych w Brynku.

Taki wynik pokazuje, że w pierwszej pomocy liczy się coś więcej niż szkolny test. Trzeba mieć wiedzę, ale też odporność, refleks i umiejętność pracy pod presją. W Suchej Górze młodzi ratownicy i ratowniczki udowodnili, że potrafią to połączyć.

na podstawie: Urząd Miejski w Bytomiu.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miejski w Bytomiu). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.