Adrian znów żyje normalnie. Bytomska Czwórka leczy SM bez kolejek

Adrian znów żyje normalnie. Bytomska Czwórka leczy SM bez kolejek

Najpierw były zawroty głowy, mowa, która zaczęła się rwać, i podejrzenia zupełnie niepasujące do wieku chłopaka. Dopiero później okazało się, że 15-letni Adrian mierzył się ze stwardnieniem rozsianym. W Bytomiu lekarze mówią dziś o chorobie, która potrafi zmylić nawet doświadczonych medyków. A jednocześnie podkreślają coś ważnego dla chorych i ich rodzin – tutaj leczenie nie stoi w miejscu.

  • Pierwsze objawy potrafią wyglądać jak coś zupełnie innego
  • W bytomskiej poradni choroba nie czeka w kolejce
  • Objawy, których nie warto odkładać na później

Pierwsze objawy potrafią wyglądać jak coś zupełnie innego

Historia Adriana zaczęła się niewinnie, a potem błyskawicznie nabrała ciężaru. U nastolatka pojawiły się zaburzenia mowy, zawroty głowy, problemy z równowagą i osłabienie mięśni. Z zewnątrz wyglądało to jednak myląco. Ratownicy, którzy trafiali do niego podczas interwencji, brali pod uwagę nawet narkotyki. Później pojawiła się też hipoteza depresji, bo objawy zbiegły się ze zmianą szkoły.

Ojciec chłopaka wspominał, że syn był „nieobecny” – przestał chodzić do szkoły, stracił zainteresowanie telefonem, jakby na co dzień coś go odcinało od otoczenia. Sam Adrian, pytany przez lekarzy, odpowiadał, że czuje się dobrze. Dopiero wieczorem, gdy sam zauważył, że nie może się wysłowić, zrobiło się naprawdę poważnie. Objawy przypominały udar: niewyraźna mowa, drżenie ręki, brak pewności w ruchach.

W szpitalu w Chorzowie od razu pojawiło się podejrzenie stwardnienia rozsianego. Dla porządku sprawdzano też boreliozę. Dla rodziny był to moment, który przewraca codzienność do góry nogami. Rodzice bali się, że syn już zawsze będzie żył z takimi ograniczeniami, a nawet że go stracą. Dziś wiadomo, że przy dobrze dobranym leczeniu można chorobę wyhamować. Adrian funkcjonuje normalnie, a jedyną stałą w jego rytmie są wizyty w poradni i kolejne dawki leku.

W bytomskiej poradni choroba nie czeka w kolejce

W Poradni Neurologicznej Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 4 w Bytomiu leczy się obecnie 275 pacjentów ze stwardnieniem rozsianym. To liczba, która pokazuje skalę problemu, ale też doświadczenie zespołu. Przy chorych pracuje trzech lekarzy i pielęgniarka, a szpital – jak podkreślają jego przedstawiciele – prowadzi terapię bez przerw i bez kolejek.

Leki, które stosują lekarze w Bytomiu, należą do nowoczesnych terapii wykorzystywanych na całym świecie. W przypadku Adriana najpierw były wlewy, dziś są to podskórne iniekcje powtarzane co pięć tygodni. To właśnie systematyczność decyduje o tym, czy choroba zostanie spowolniona, a pacjent zachowa sprawność na dłużej.

„Stwardnienie rozsiane to choroba tysiąca twarzy” – mówi Marta Białek, kierownik Oddziału Neurologii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 4 w Bytomiu.

Lekarka zwraca uwagę na to, że SM nie daje jednego, prostego scenariusza. U jednych zaczyna się od zaburzeń widzenia, u innych od drętwienia kończyn, u jeszcze innych od problemów z równowagą albo zmian nastroju. Dlatego szybkie rozpoznanie ma tak duże znaczenie. Im wcześniej pacjent trafi na leczenie, tym większa szansa, że choroba nie przejmie nad życiem pełnej kontroli.

Objawy, których nie warto odkładać na później

Stwardnienie rozsiane najczęściej kojarzy się z osobami młodymi, między 20. a 40. rokiem życia. To jednak niepełny obraz. Coraz częściej choroba dotyka także seniorów, a zdarzają się przypadki u małych dzieci. W bytomskim oddziale najstarsza pacjentka leczona z powodu SM ma ponad 70 lat. Szpital prowadzi takie leczenie od 2012 roku.

Lekarze przypominają też, że SM nie jest chorobą dziedziczną, choć ryzyko rośnie, jeśli choruje matka. W skali populacji dotyczy około 1 procenta ludzi. Kluczowe jest więc nie tyle szukanie jednego, spektakularnego objawu, ile reagowanie na zestaw sygnałów, które wracają lub utrzymują się dłużej.

Na konsultację powinny skłonić zwłaszcza:

  • pogorszenie widzenia,
  • zaburzenia widzenia kolorów,
  • widzenie „za mgłą”,
  • silny ból za gałką oczną,
  • drętwienie i mrowienie kończyn,
  • niedowłady kończyn,
  • zawroty głowy,
  • zaburzenia równowagi,
  • wyraźne wahania nastroju,
  • objawy depresyjne.

Od ubiegłego roku obowiązuje nowy, ujednolicony program lekowy B.29, który obejmuje nowoczesne terapie zarówno dla chorych z postacią rzutowo-remisyjną, jak i z postacią pierwotnie oraz wtórnie postępującą. To ważna zmiana dla lekarzy i pacjentów, bo daje szersze możliwości prowadzenia leczenia od wcześniejszych etapów choroby.

„Im szybciej rozpoznamy SM i rozpoczniemy leczenie, tym szansa na zahamowanie aktywności choroby i jej postępu jest większa” – podkreśla Marta Białek.

Właśnie dlatego historia Adriana ma znaczenie większe niż jeden medyczny przypadek. Pokazuje, jak długo choroba może udawać coś innego, i jak bardzo liczy się czujność wobec objawów, które na pierwszy rzut oka wyglądają niegroźnie.

na podstawie: Szpital Bytom.