Niklaus Pieron pisze Bytom od nowa. Debiutancka książka łączy dziadkowe koszyki z ajnfartami

Niklaus Pieron pisze Bytom od nowa. Debiutancka książka łączy dziadkowe koszyki z ajnfartami

FOT. Urząd Miejski w Bytomiu

Wiklinowy koszyk na starym niemieckim kole i setki kilometrów przemierzonych śląskimi uliczkami – tak zaczęła się podróż, która trwa do dziś. Mikołaj Wilga, znany w sieci jako Niklaus Pieron, zamknął w książce to, co najtrudniej uchwycić: zapach starych klopsztang, dźwięk gwaru znikających podwórek i ciepło miejsc, które pamiętają więcej niż podręczniki do historii.

  • Z koszyka dziadka Andrzeja na bytomskie ulice
  • Śląska mowa jako klucz do miasta
  • Archiwum rodzinne kontra Google Street View
  • Gdzie kupić i kiedy spotkać autora

Z koszyka dziadka Andrzeja na bytomskie ulice

Pierwsze ziarno wykiełkowało w dzieciństwie. Dziadek Andrzej, urodzony tuż po wojnie w Bytomiu, znał każdy zakamarek miasta. Ładował wnuka do wiklinowego koszyka na swoim kole typu „balonówa” i wiózł przez ulice, które pachniały inaczej niż dziś. Te przejażdżki – niezgrabne, hałaśliwe, pełne opowieści – stały się fundamentem pasji, która przerodziła się w internetowy fenomen, a teraz w debiutancką książkę.

– To książka głównie o Bytomiu „właściwym” – Śródmieściu, Grossfeldzie, Knajfeldzie, bo te rejony są najbliższe mojemu sercu. Zahaczam też o Rozbark i ikoniczne obiekty, takie jak EC Szombierki czy Szyb Krystyna – mówi Mikołaj Wilga.

„(Z) Pieronem przez Bytom” to 105 haseł, które odmawiają bycia suchymi faktami z encyklopedii. Autor pisze o architekturze i urbanistyce, ale przede wszystkim o tym, jak te miejsca brzmią, pachną, jakie tajemnice skrywają. Każdy opis doprawiony jest anegdotą, rodzinnym wspomnieniem lub historią, której nie znajdzie się w żadnym archiwum.

Śląska mowa jako klucz do miasta

Książka Pierona nie boi się swojskości. Wręcz przeciwnie – celebruje ją.

– Książka jest napisana w języku polskim, ale mamy tu trochę ausdruków, bo nie mówimy o trzepakach, studzienkach i bramach, tylko o klopsztangach, gulikach i ajnfartach. Ale bez obaw, brak znajomości śląskiej mowy nie zaburzy odbioru – zapewnia autor.

Ajnfarthy – te bramy wjazdowe, często zaniedbane, zawsze przepełnione życiem – stają się w książce portalem między epokami. Klopsztangi, kiedyś centra lokalnych społeczności, odzyskują głos. To zapis miejsc, które znikają z krajobrazu Bytomia bezpowrotnie, ale w tekście Pierona – na szczęście – nie bez śladu.

Archiwum rodzinne kontra Google Street View

Ilustracje do książki to prawdziwy miks czasów. Większość fotografii wykonał sam autor, ale znalazło się też miejsce dla archiwum rodzinnego: Bytom lat 60., 90., początków XXI wieku. Są też zdjęcia z czasów niemieckiego Bytomia – miasta, które przestało istnieć, a jednak wciąż żyje w pamięci budynków i ludzi.

To podejście różni się zasadniczo od oficjalnych przewodników. Tam gdzie inni widzą zabytek do odhaczenia, Pieron widzi scenę rodzinną. Tam gdzie inni podają datę budowy, on podaje zapach farby z dzieciństwa.

Gdzie kupić i kiedy spotkać autora

Książkę „(Z) Pieronem przez Bytom” można zamawiać na stronie wydawnictwa Dukle. Wysyłka rozpocznie się po 18 czerwca. Publikacja będzie dostępna także podczas planowanych spotkań autorskich – szczegóły mają zostać ogłoszone wkrótce.

Dla mieszkańców Bytomia to propozycja innego spojrzenia na znane miejsca. Dla przyjezdnych – wstęp do miasta, którego nie da się zrozumieć bez śląskiego akcentu i osobistej opowieści.

na podstawie: Urząd Miejski Bytom.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miejski w Bytomiu). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.