Styropianowe olbrzymy – pracownia Marin Art Decor podbija Europę

W niewielkim zakątku Bytomia powstało miejsce, gdzie ze styropianu rodzą się gigantyczne dekoracje – od cukierków XXL po scenograficzne rekwizyty dla telewizji. W pracowni rodziny Foltynów powstają prace, które trafiają na wystawy, do parków rozrywki i kampanii reklamowych w wielu krajach. To opowieść o pomyśle, warsztacie i rodzinnej pasji, która zmieniła garaż w firmę eksportującą sztukę użytkową.
- Od garażu do hali – jak narodziło się Marin Art Decor
- Stolarzowice i ul. Gombrowicza – dom, pracownia i próby w ogrodzie
- Projekty, eksport i podejście do rzemiosła
Od garażu do hali – jak narodziło się Marin Art Decor
Pomysł na pierwsze rzeźby przyszedł przy okazji domowego przyjęcia: dla roczku córki Liliany powstały dekoracje przypominające olbrzymie cukierki, które szybko przyciągnęły uwagę innych. Jak wspomina właściciel firmy, Marcin Foltyn, praca nad kolejnymi zleceniami zaczęła się mnożyć, telefon nie przestawał dzwonić.
“Przygoda ze styropianową rzeźbą zaczęła się niepozornie.” – Marcin Foltyn
Z potrzeby większej przestrzeni narodziła się decyzja o wynajęciu hali – dotychczasowe realizacje przestały mieścić się w garażu. Dziś firma działa pod szyldem Marin Art Decor, która przyjmuje zamówienia na elementy wielkoformatowe wykonywane na indywidualne zlecenie.
Stolarzowice i ul. Gombrowicza – dom, pracownia i próby w ogrodzie
Rodzina Foltynów mieszka i pracuje przy ul. Gombrowicza w Stolarzowicach – tam też właściciel kupił dom wraz z przyległym dawnym warsztatem samochodowym, który przekształcono w miejsce produkcji. Przydomowy ogród służy dziś jako poligon doświadczalny: ustawione tam rzeźby pozwalają sprawdzić, jak materiały znoszą warunki atmosferyczne, blaknięcie farb czy mocowania pod wpływem wiatru.
“To także cześć naszej pracy, by zobaczyć jak dana rzeźba zachowuje się wystawiona na działanie warunków atmosferycznych…” – Marcin Foltyn
Malowanie i wykończenia to domena Inny Biliaieva–Foltyn, która współtworzy styl pracowni. Pani Inna zdobyła rozgłos jako finalistka 10. edycji programu Mam Talent, a drobniejsze realizacje maluje także córka – absolwentka liceum plastycznego. Przy bardziej skomplikowanych procesach, jak chromowanie, firma korzysta ze współpracy z lakierniami.
“Przy większych i bardziej wymagających projektach, gdzie np. konieczne jest chromowanie, korzystamy z usług lakierni…” – Marcin Foltyn
Projekty, eksport i podejście do rzemiosła
Proces powstawania dekoracji zaczyna się od pomysłu przeniesionego na papier – czasem inspiracje dostarczają grafiki generowane przez sztuczną inteligencję, lecz forma końcowa jest tworzona ręcznie i dopasowywana do oczekiwań klienta. Realizacje z pracowni trafiają do teatrów, produkcji telewizyjnych, hoteli, kawiarni oraz parków rozrywki. Zlecenia wykonywane są nie tylko dla firm krajowych, ale też dla klientów z wielu krajów europejskich, m.in. z Norwegii, Litwy, Wielkiej Brytanii, Holandii, Niemiec, Francji, Rumunii, Hiszpanii, Austrii i Włoch.
“W dobie sztucznej inteligencji i zalewu produktów z Chin, ludzie nadal cenią rękodzieło.” – Marcin Foltyn
Pan Marcin podkreśla, że choć na rynku nie brakuje gotowych rozwiązań, oni stawiają na indywidualne projekty i jakość wykonania. Firma realizuje zarówno duże reklamy i scenografie, jak i mniejsze ozdoby – od frywolnych pomysłów typu wielki karton mleka po koncepty dobre do realizacji w przestrzeni miejskiej.
Informacje o pracy i dotychczasowych realizacjach można znaleźć na fanpage’u firmy Marin Art Decor na Facebooku oraz w materiałach udostępnionych przez Urząd Miasta Bytom.
W pracowni w Stolarzowicach rzemiosło spotyka się z rodziną i potrzebami rynku – to recepta, która pozwoliła niewielkiej pracowni stać się rozpoznawalnym dostawcą dekoracji na terenie kraju i za granicą. Mieszkańcy Bytomia widzą efekty tej pracy nie tylko w ogrodzie przy ul. Gombrowicza, ale też w przestrzeni publicznej i komercyjnej, gdzie odsłonięte realizacje przypominają, że ręczna praca wciąż ma swoją wartość.
na podstawie: UM Bytom.
Autor: krystian

