Z małej szkółki wyrósł rodzinny projekt. Delfinek ma już 33 lata

Z małej szkółki wyrósł rodzinny projekt. Delfinek ma już 33 lata

FOT. Urząd Miejski Bytom

Na początku lat 90. w Bytomiu trudno było znaleźć przestrzeń, w której młodzi pływacy mogliby rozwijać się dalej. Z takiego właśnie niedoboru narodził się Delfinek – najpierw jako szkółka, potem jako klub, a z czasem także jako szerzej prowadzona rodzinna działalność. Dziś to już historia dwóch pokoleń Baranowskich i 33 lat pracy, która nie zamknęła się wyłącznie na basenie. W tle zostało coś jeszcze ważniejszego: przekonanie, że ruch, wyjazdy i wspólne spędzanie czasu nadal mają realną wartość.

  • Z lekcji w szkole do pierwszego medalu
  • Rodzinny interes, który urósł wraz z dziećmi
  • Bez ekranów i z ruchem, który zostaje na dłużej

Z lekcji w szkole do pierwszego medalu

Wszystko zaczęło się w Szkole Podstawowej nr 54, gdy Jarosław Baranowski, nauczyciel wychowania fizycznego, uruchomił szkółkę pływacką. Szkoły były przepełnione, dzieci przybywało, a dla tych bardziej utalentowanych brakowało naturalnej drogi rozwoju. Z tej potrzeby wyrósł UKS Delfinek, który w krótkim czasie zaczął dawać konkretny efekt.

– W krótkim czasie szkółka bardzo się rozrosła. Mieliśmy też sporo utalentowanych dzieciaków, które chcieliśmy popchać dalej, ale nie było w Bytomiu klubu, który umożliwiłby im dalszy rozwój. Dlatego powołałem do życia UKS Delfinek. Po roku mieliśmy już pierwszy medal Mistrzostw Polski – opowiada Jarosław Baranowski.

To nie był więc przypadkowy epizod po lekcjach, lecz projekt budowany z myślą o realnym rozwoju dzieci. Najpierw nauka pływania, potem sportowa ambicja i pierwsze wyniki. Z perspektywy mieszkańców widać w tym prostą rzecz: gdy w mieście brakuje miejsca dla młodych talentów, ktoś musi takie miejsce stworzyć od podstaw.

Rodzinny interes, który urósł wraz z dziećmi

Z czasem działalność zaczęła wychodzić poza samą wodę. Pojawiły się obozy przygotowawcze, wyjazdy letnie i zimowe, a razem z nimi Strefa Delfinkowych Przyjaciół. W czasach, gdy turystyka dopiero nabierała rozpędu, zainteresowanie było ogromne. Jarosław Baranowski wspominał, że w szczytowym momencie dzieci jechały nad morze pociągiem w liczbie około 400 osób, na trzech turnusach.

– Moje dzieci praktycznie wychowały się na obozach – mówi Jarosław Baranowski.

Ta rodzinna ciągłość nie skończyła się na wspomnieniach. Córka, Magda Baranowska, najpierw jeździła na kolonie i ferie jako pomoc kadry, potem jako wychowawczyni, a później jako kierowniczka wycieczek. Dziś wspiera Strefę Delfinkowych Przyjaciół i prowadzi biuro podróży Move Up, które organizuje wyjazdy oraz szkolne wycieczki. W rodzinie swoje miejsce znalazł też Maciej Baranowski, prowadzący Delfinka w Tarnowskich Górach .

Magda Baranowska podkreśla, że ten kierunek nie wziął się z przypadku.

– Od zawsze uwielbiałam planowanie bliższych lub dalszych wycieczek. A ponieważ często wyjeżdżaliśmy, miałam skąd czerpać wiedzę i doświadczenie. Ukończyłam także AWF na kierunku turystyka i rekreacja – mówi.

Dla wielu rodziców to cenna informacja: z jednej strony jest tu sport, z drugiej dobrze zorganizowane wyjazdy, które nie są dodatkiem, ale ważną częścią całej oferty. Właśnie dlatego ta historia wykracza poza jeden klub pływacki.

Bez ekranów i z ruchem, który zostaje na dłużej

Wspólnym mianownikiem całej działalności Delfinka pozostaje aktywność rozumiana szeroko. Nie chodzi wyłącznie o trening w wodzie, ale też o wycieczki, obozy, kontakt z przyrodą i zwykłe bycie razem. Magda Baranowska mówi o tym wprost: nie trzeba specjalnego przygotowania, wystarczy chęć. Zamiast odhaczania zabytków są góry, parki narodowe i spływy. Zamiast kolejnych godzin przed ekranem – ruch i rozmowa.

– Nasze wyprawy nie wymagają specjalnego przygotowania sprawnościowego, liczy się chęć. Podczas naszych wypraw nie „zaliczamy” zabytków, ale chodzimy po górach, parkach narodowych, jedziemy na spływ. Blisko natury, bliżej siebie i bez ekranów – tłumaczy Magda Baranowska.

To podejście dobrze tłumaczy, dlaczego oferta Delfinka wciąż się rozszerza. Są zajęcia nauki pływania, obozy sportowe, wycieczki szkolne i lekcje jazdy konnej. Pojawiły się też zajęcia dla dorosłych, choć, jak żartuje Magda Baranowska, zapisało się tylko kilka osób.

– Dlaczego tak mało? Bo przecież tato nauczył już wszystkich pływać – śmieje się.

Po 33 latach Delfinek nadal działa na prostym, ale mocnym fundamencie: sport, wyjazdy i relacje, które przechodzą z jednego pokolenia na drugie. W Bytomiu to już nie tylko szkółka. To rozpoznawalny rodzinny znak, zbudowany cierpliwie, bez fajerwerków, za to z konsekwencją, której dziś nie da się podrobić.

na podstawie: Urząd Miejski Bytom.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miejski Bytom). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.