Tartarus w Rozbarku. Jazzowy bar stał się pułapką bez wyjścia

Tartarus w Rozbarku. Jazzowy bar stał się pułapką bez wyjścia

FOT. Urząd Miejski Bytom

W Teatrze Rozbark publiczność trafiła do świata, w którym granica między grą a niepokojem szybko się zaciera. „Tartarus” Nikoli Woronko łączy taniec i dramat, ale jego siła nie wynika wyłącznie z formy – rośnie z napięcia, które buduje każda kolejna scena. To stypendialny projekt wsparty przez gminę Bytom, przygotowany przez zespół twórców, którzy sięgnęli po mit, by opowiedzieć o sprawach bardzo współczesnych. Zamiast antycznego monumentalizmu pojawia się zamknięty jazzowy bar, a razem z nim sześć postaci, które nie potrafią łatwo wyrwać się ze swoich ról.

  • Mit bez marmuru i bez bezpiecznej odległości
  • Historia uchodźcy zmienia układ sił
  • W tle wybrzmiewa dzisiejszy niepokój

Mit bez marmuru i bez bezpiecznej odległości

Nikola Woronko poprowadziła spektakl na styku teatru tańca i teatru dramatycznego. Tartar, znany z greckiej mitologii jako przestrzeń odcięcia i skazania, został przeniesiony do miejsca pozornie zwyczajnego, wręcz oswojonego. Taki zabieg działa mocno właśnie dlatego, że odbiera widzowi wygodny dystans. Widz nie ogląda odległej legendy, lecz ciasny układ sił, który mógłby rozegrać się tu i teraz.

Przy pracy nad „Tartarus” obok reżyserki i choreografki pojawili się Oskar Bielat, Julia Grzenia, Rumi Księżopolski, Aleksandra Nahorska i Julia Szremska. Projekt powstał w ramach stypendium z zakresu twórczości artystycznej i upowszechniania kultury przyznanego przez gminę Bytom. To ważny sygnał także dla samego miasta – że wsparcie może trafiać do autorskich, nieoczywistych propozycji, a scena nie kończy się na bezpiecznych formułach.

Historia uchodźcy zmienia układ sił

Punktem wyjścia jest opowieść o uchodźcy, który po utracie dawnego życia trafia do zamkniętego świata uprzywilejowanych. Z zewnątrz ten świat przyciąga, kusi obietnicą porządku i spokoju. Szybko jednak pokazuje własne warunki, a przybysz – zamiast stać się tylko gościem – uruchamia serię napięć, których nikt już nie panuje.

Wraz z kolejnymi scenami zmieniają się relacje między bohaterami. Pod elegancką powierzchnią wybrzmiewają znacznie cięższe tematy: konflikty, poczucie utraty bezpieczeństwa, bezsilność, a także pragnienie odwetu. Spektakl nie zamyka tych emocji w prostym moralitecie. Raczej pokazuje, jak łatwo pęka układ, który wydawał się stabilny, i jak szybko lęk potrafi przejść w agresję.

W tle wybrzmiewa dzisiejszy niepokój

„Tartarus” nie udaje, że mówi wyłącznie o dawnym micie. W tle słychać współczesność – tę niewygodną, napiętą, pełną pytań o granice współistnienia i o to, co dzieje się z ludźmi, kiedy poczucie bezpieczeństwa zaczyna się kruszyć. Twórcy prowadzą widza przez przestrzeń, w której każdy ruch ma znaczenie, a każdy gest może stać się początkiem konfliktu.

Najmocniej wybrzmiewa tu myśl, że zło nie znika wraz z kolejną zmianą dekoracji czy kostiumu. Potrafi tylko przybrać inną postać. I właśnie dlatego spektakl w Teatrze Rozbark zostawia po sobie nie tylko wrażenie estetyczne, lecz także niepokojące pytanie o to, jak cienka bywa granica między porządkiem a rozpadem.

na podstawie: UM Bytom.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miejski Bytom). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.