Wjazd do lasu bez znaku też kończy się mandatem - przepisy są bezlitosne

Wjazd do lasu bez znaku też kończy się mandatem - przepisy są bezlitosne

Kierowca, który zjeżdża z drogi publicznej na leśny dukt, nie dostaje żadnej zgody tylko dlatego, że przy wjeździe nie stoi znak zakazu. W lesie obowiązuje zasada prosta - auta, motocykle i inne pojazdy silnikowe mogą poruszać się po trasach publicznych, a nie po leśnych ścieżkach. Za złamanie tych reguł grozi nie tylko zatrzymanie pojazdu, ale też mandat.

Jak wynika z rozdziału 5 ustawy o lasach, poruszanie się pojazdem silnikowym po terenie leśnym jest dopuszczalne tylko drogami publicznymi. Leśne dukty i drogi służą przede wszystkim pieszym, rowerzystom i jeźdźcom, a nie ruchowi spalinowych pojazdów. Wyjątek przewidziano dla pojazdów straży leśnej, pracowników lasów oraz osób, które mają stosowne zezwolenia.

Wjazd do lasu jest możliwy tylko wtedy, gdy prowadzi tam droga publiczna albo gdy leśna trasa została wyraźnie oznaczona drogowskazami, na przykład z kierunkiem i odległością do miejscowości, ośrodka wypoczynkowego czy parkingu leśnego. Brak szlabanu albo brak tablicy zakazującej nie otwiera drogi do swobodnej jazdy - zakaz wynika wprost z przepisów, więc znak nie jest warunkiem jego obowiązywania. Ustawodawca zostawił też wyjątek dla osób z niepełnosprawnością, które poruszają się pojazdami przystosowanymi do ich potrzeb.

Policja i strażnicy leśni mają prawo zatrzymać taki pojazd i nałożyć wymierzoną karę. To jeden z tych przepisów, które wielu kierujących lekceważy, choć konsekwencje są jasne od początku - w lesie nie można jeździć tam, gdzie nie pozwalają na to przepisy, nawet jeśli przy drodze nie stoi żaden znak.

na podstawie: Policja Bytom.