Akt oskarżenia po siedmiu latach śledztwa ws. dzikiego składowiska przy ul. Magdaleny

W Bytomiu zakończyło się długie postępowanie dotyczące terenów przy ul. Magdaleny – zamiast rekultywacji pojawiły się tam tony odpadów. Śledztwo skierowało do sądu zarzuty wobec byłego szefa spółki, która miała to miejsce uporządkować. Sprawa odsłania luki w nadzorze nad miejskimi spółkami i stawia pytania o koszty sprzątania.
- Jakie dowody przesądziły o skierowaniu aktu oskarżenia – badania gruntów i opinie biegłych w Bytomiu
- BARI – od misji pozyskiwania inwestorów do oskarżeń wobec byłego prezesa
- Co to oznacza dla Bytomia i praktyczne następstwa sprawy
Jakie dowody przesądziły o skierowaniu aktu oskarżenia – badania gruntów i opinie biegłych w Bytomiu
Policja i prokuratura prowadziły śledztwo wszczęte na wniosek gminy Bytom, które trwało siedem lat. Kluczowe okazały się specjalistyczne badania gruntu wykonane z udziałem biegłego z ochrony środowiska – przeprowadzono odwierty badawcze, których analiza potwierdziła zaleganie tam odpadów komunalnych. Według ustaleń organów, odpady były składowane niezgodnie z przepisami i wydanymi decyzjami administracyjnymi, co mogło wpływać na jakość wody i gleby oraz szkodzić ekosystemowi.
Gminne tereny przeznaczone pod inwestycje, należące w przeszłości do Bytomskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego (dziś Bytomskie Wodociągi), zamiast oczekiwanej rekultywacji stały się miejscem masowego zwożenia odpadów. W efekcie prokuratura analizowała zarówno materiał dowodowy, jak i opinie biegłych, które pozwoliły na formułowanie zarzutów.
BARI – od misji pozyskiwania inwestorów do oskarżeń wobec byłego prezesa
Spółka Bytomska Agencja Rozwoju Inwestycji (BARI) działała w latach 2013–2019 i miała wspierać rozwój gospodarczy miasta. Kontrole Najwyższej Izby Kontroli wykazały nieprawidłowości w funkcjonowaniu spółki, m.in. w zakresie wynagrodzeń zarządu. W rezultacie prezydent Mariusz Wołosz złożył w grudniu 2018 roku zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Prokuratura Okręgowa w Katowicach skierowała do sądu akt oskarżenia wobec 68‑letniego byłego prezesa zarządu BARI. Zarzut dotyczy dopuszczenia, pomimo ciążących obowiązków, do nielegalnego składowania odpadów w sposób stwarzający realne zagrożenie dla środowiska. W cytowanej wypowiedzi prezydenta Wołosza padał mocny obraz skali problemu:
“To sprawa sprzed 10 lat, kiedy zamiast rekultywacji terenów przy ul. Magdaleny, zostały przywiezione setki tysięcy ton odpadów.”
Prezydent podkreślił też, że koszty uprzątnięcia i utylizacji szacowane są na sumy sięgające nawet pół miliarda złotych. Po zakończeniu postępowania karnego gmina uruchomiła równolegle postępowanie administracyjne dotyczące usunięcia odpadów z terenu przy ul. Magdaleny.
Pomiary i ekspertyzy wskazują, że sprawa nie będzie miała szybkiego finału finansowego ani technicznego – prace porządkowe, postępowania sądowe i ewentualne roszczenia cywilne potrwają lata, a ich koszt obciąży budżet miasta lub strony uznane za odpowiedzialne.
Co to oznacza dla Bytomia i praktyczne następstwa sprawy
Proces karny może przesądzić o odpowiedzialności osób, od której miasto będzie mogło dochodzić zwrotu kosztów usunięcia odpadów. W międzyczasie gmina podjęła działania administracyjne, które zwykle obejmują:
- ustalenie zakresu i trybu uprzątnięcia terenu;
- zlecenie kolejnych badań środowiskowych i monitoringu wód gruntowych;
- przygotowanie kosztorysów i planu utylizacji.
Mieszkańcy mogą spodziewać się formalnych komunikatów o planowanych pracach porządkowych oraz ewentualnych ograniczeniach w dostępie do terenu. Dla miasta kluczowe będzie wyegzekwowanie odpowiedzialności finansowej od osób lub podmiotów uznanych za winne, a także transparentne informowanie o kolejnych etapach działań – od badań po usuwanie odpadów.
na podstawie: Urząd Miejski w Bytomiu.
Autor: krystian

