Bytom dawnych kominów. Zakłady, które dostały drugie życie

FOT. Urząd Miejski Bytom
W Bytomiu wciąż można znaleźć ślady miasta, które jeszcze niedawno oddychało przemysłem. Podczas piątkowej prelekcji w Rozbarku wrócił obraz miejsc, gdzie praca, dym i stal wyznaczały codzienny rytm całych dzielnic. Tomasz Sanecki przypomniał nie tylko skalę tamtego świata, ale też to, że część dawnych zakładów nie zniknęła bez śladu. Zmieniły funkcję, lecz nadal opowiadają o mieście zbudowanym na ciężkiej pracy i technicznej odwadze.
- W mieście, które przez dekady żyło rytmem hut i kopalń
- Zillmannowie zostawili tu budynki trudne do pomylenia
- Karbidownia i oczyszczalnia pokazują drugi wymiar przemysłowego Bytomia
W mieście, które przez dekady żyło rytmem hut i kopalń
Bytom jeszcze pod koniec XX wieku miał krajobraz, którego dziś trzeba już szukać w archiwach i na starych zdjęciach. Kominy, hale, wieże szybowe i bocznice kolejowe tworzyły tu przemysłowy horyzont. Dla wielu mieszkańców to był nie tylko widok z okna, ale codzienność – miasto pracowało w rytmie hut, elektrowni, kopalń węgla kamiennego oraz rud cynku i ołowiu, karbidowni i browaru.
Tomasz Sanecki przypomniał podczas spotkania, że po II wojnie światowej przemysł był fundamentem bytomskiej gospodarki.
“Huty, elektrownie, siedem kopalń, a także dziesiątki innych zakładów przemysłowych i produkcyjnych były podstawą bytomskiej gospodarki po II wojnie światowej.”
Z jego opowieści wyłania się też skala, która robi wrażenie nawet dziś. Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych w Bytomiu działało ponad 100 zakładów, w których pracowało około 62 tys. osób. Miasto należało wówczas do najważniejszych ośrodków przemysłowych w kraju, a jego udział w polskiej gospodarce był liczony w procentach, nie w promilach. Potem przyszły zmiany gospodarcze, likwidacje i wyburzenia. Z wielu zakładów zostały tylko dokumenty, fotografie i pamięć.
“Niektóre miały jednak więcej szczęścia i dzisiaj mają szansę na drugie życie.”
Zillmannowie zostawili tu budynki trudne do pomylenia
Wśród obiektów, które przetrwały, szczególne miejsce zajmują realizacje Emil i Georga Zillmannów. Ich charakterystyczny język architektoniczny widać do dziś w kilku punktach Bytomia, a najbardziej wyraziście w elektrociepłowni Szombierki. Obiekt rozpoczął życie jako Kraftwerk Bobrek, projektowany jeszcze przed I wojną światową na zlecenie Hrabiowskich Zakładów Schaffgotschów. Pierwsze rysunki powstały w 1917 roku, a uruchomienie nastąpiło 29 listopada 1920 roku.
Skala tego założenia była ogromna. Na terenie zakładu znajdowały się dziesiątki budynków, a sama dawna hala maszynowni należała do największych pomieszczeń całego kompleksu – miała niemal 2800 m² powierzchni i ponad 52 tys. m³ kubatury. Prąd z tego miejsca zasilał kopalnie, huty i fabryki nie tylko w Bytomiu, lecz także w sąsiednich miastach. To właśnie taki przemysłowy kręgosłup przez lata utrzymywał całą okolicę w ruchu.
Nie mniej ciekawie wygląda Rozbark. Dawna „Heinitzgrube”, późniejsza KWK „Rozbark”, zachowała cechownię i maszynownię szybu „Bończyk”. Maszynownia powstała w 1907 roku, a uwagę zwracają w niej wysokie, ostrołukowe okna. Cechownia, wzniesiona cztery lata później, do dziś pokazuje oryginalne detale, w tym białą glazurowaną cegłę. W jej wnętrzu Kazimierz Kutz kręcił scenę do filmu Sól ziemi czarnej. Dziś budynek żyje zupełnie inaczej – działa tam Teatr Tańca i Ruchu „Rozbark”. Z kolei maszynownia „Bończyk” stała się częścią Centrum Sportów Wspinaczkowych i Siłowych, gdzie mieści się siłownia. To przykład adaptacji, która nie udaje przeszłości, ale też jej nie wymazuje.
Wśród ciekawych przykładów znalazły się także zakłady Deutsch-Bleischarley-Grube. Były ostatnią przemysłową realizacją Zillmannów na Górnym Śląsku. Potwierdzają to materiały zachowane w Archiwum Urzędu Miejskiego w Bytomiu – szkice cechowni, budynku instalacji do obróbki, laboratorium i gmachu zarządu. W takich dokumentach widać, jak precyzyjnie planowano zakład jeszcze zanim powstał z cegły i stali.
Karbidownia i oczyszczalnia pokazują drugi wymiar przemysłowego Bytomia
Historia bytomskiego przemysłu nie kończy się na kopalniach i elektrowniach. W latach 1926–1928 w Bobrku powstała Karbidownia – zakład zbudowany dzięki nadwyżkom energii z Elektrociepłowni Szombierki. Zainstalowane tam piece elektryczne miały moc 20 MW, co jak na tamten czas było rozwiązaniem odważnym i bardzo nowoczesnym. Inicjatorem przedsięwzięcia była rodzina Schaffgotschów, już wcześniej silnie obecna w przemysłowej historii miasta.
W ciągu dwóch lat wzniesiono cały kompleks: budynek dyrekcji i biura technicznego, fabrykę bębnów, surowcownię, piecownię, odsiewnię, magazyn karbidu, wieżę elewatora, rozdzielnię, kuźnię oraz 120-metrowy komin. To właśnie on był wówczas najwyższym obiektem przemysłowym w Bytomiu. Za całość odpowiadał inżynier Paul Helmin. Dziś po Karbidowni nie ma już śladu w dawnej formie, ale sama skala przedsięwzięcia pokazuje, jak mocno przemysł wyprzedzał swoją epokę.
Podczas prelekcji wybrzmiał też wątek, który zwykle ginie za wielkimi nazwami hut i kopalń – miejska infrastruktura. Na początku XX wieku Bytom budował system kanalizacji według projektu Hugo Mairicha z Gotha. Dzięki temu już w latach dwudziestych w całym mieście funkcjonowały wyłącznie ustępy spłukiwane wodą. Przy ówczesnych ulicach Zabrzańskiej i Łagiewnickiej ruszyła w październiku 1902 roku budowa jednej z pierwszych w Europie biologicznych oczyszczalni ścieków.
Projekt przygotował Max Rosenquist, architektoniczny kształt głównym obiektom – spalarni i maszynowni – nadał miejski radca budowlany Carl Brugger. Po trzech latach, w październiku 1905 roku, oczyszczalnia i spalarnia zostały oddane do użytku. To ważny fragment tej opowieści, bo pokazuje, że przemysłowy Bytom nie ograniczał się do wydobycia i produkcji. Myślał też o sanitarnym zapleczu miasta i o rozwiązaniach, które wyprzedzały epokę.
Kolejna odsłona tej historii ma paść już w czwartek 30 kwietnia o 17.00 podczas prelekcji „Śladami zabytków i górnictwa w Rozbarku” w Hotelu przy Skarpie. Wstęp jest wolny. Tym razem Tomasz Sanecki ma opowiedzieć o kopalni „Rozbark”, granicy między Rozbarkiem a Śródmieściem, kamienicach przy ulicach Witczaka, Korfantego, Sokoła i Matejki, a także o jedynym w Bytomiu zachowanym szybie po dawnym górnictwie rud cynku i ołowiu.
na podstawie: UM Bytom.
Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miejski Bytom). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.
Ostatnie Artykuły

Bytom dawnych kominów. Zakłady, które dostały drugie życie

Bytomscy koszykarze weszli w ćwierćfinał z impetem. Trybuny zobaczyły pewną wygraną

Azjatycki taniec w Rozbarku. Wieczór, który połączył scenę i popkulturę

Muzyka, która uspokaja i łączy - tak zagrano w bytomskiej bibliotece

Nowy stół groomerski w bytomskim schronisku – psy zyskają lepszą opiekę

Bytomianin z filmem w Cannes. „Trakcje” w bardzo ciasnej selekcji

Majówka na wąskich torach rusza z nowym rozkładem i dodatkowymi kursami

Tymczasowe rozkłady na linii 9 i sześciu autobusach. Pasażerowie muszą uważać

Aparat, który cofa czas - Magdalena Zarębska rozbudziła bibliotekę

Rekordowa frekwencja i mały Szymon na starcie Wiosennego Testu Coopera

Wdarł się do mieszkania byłej partnerki - finał był natychmiastowy

Rodzinny bieg z flagą w Parku Kachla ma połączyć ruch i święto

Książki w ruchu. Bytom znów urządza wymianę dla czytelników

Hejt to nie anonimowy troll, to kolega z ławki. Jak naprawdę wygląda cyfrowe życie uczniów?
Przydatne dane teleadresowe
- Urząd Skarbowy w Bytomiu - kontakt i godziny
- Bytomskie Centrum Wsparcia - kontakt, adres, ePUAP
- Szpital Specjalistyczny nr 2 w Bytomiu - kontakt, godziny, informacje
- Placówka Opiekuńczo - Wychowawcza nr 1 w Bytomiu - kontakt i adres
- Teatr Rozbark w Bytomiu - kontakt i zajęcia
- Środowiskowy Dom Samopomocy „Integracja” w Bytomiu - kontakt i wsparcie
