Barber przy lodowisku już nie dziwi. W Bytomiu powstało miejsce z hokejowym DNA

Barber przy lodowisku już nie dziwi. W Bytomiu powstało miejsce z hokejowym DNA

FOT. UM Bytom

W budynku bytomskiego lodowiska przy ul. Pułaskiego działa salon, który od początku wyróżnia się na tle miasta. Banda Barbershop nie udaje sportowego klimatu – on naprawdę z niego wyrasta, a obok nożyczek i brzytew pojawiają się łyżwy, kije i opowieści o hokejowych meczach. To historia o zmianie zawodu, ale też o pomyśle na miejsce, które ma własny charakter i wiernych klientów.

  • Zmiana zawodu zaczęła się od kursów i jednej decyzji
  • Hokejowe wnętrze przyciąga nie tylko kibiców
  • Zespół, który mówi różnymi językami, ale pracuje na ten sam efekt

Zmiana zawodu zaczęła się od kursów i jednej decyzji

Natalia Łęczycka weszła do branży fryzjerskiej bez gotowego zaplecza i bez prostych skrótów. Najpierw była praca w handlu, potem kursy, szkolenia i mozolne szlifowanie rzemiosła. Sama mówi o sobie z dystansem, ale za tą lekką ironią stoi ciężka, konsekwentna robota.

– Jestem chodzącym przykładem hasła od zera do barbera – mówi Natalia Łęczycka, właścicielka Banda Barbershop.

Decyzja o otwarciu salonu w budynku lodowiska nie była przypadkiem. Gdy pojawiła się możliwość wynajęcia lokalu, wybór zapadł szybko. Właścicielka od początku chciała stworzyć miejsce, które nie będzie tylko punktem usługowym, lecz przestrzenią z własnym stylem i ludźmi, którzy do niego wracają.

– Bo kto tworzy Bandę jak nie my? Tu jest nasza przestrzeń, którą tworzymy razem – podkreśla.

Ten fragment mówi o salonie więcej niż marketingowa etykieta. Chodzi o klimat zbudowany od podstaw, ale też o rozpoznawalność. W Bytomiu takich miejsc nie powstaje wiele, szczególnie tam, gdzie codzienność splata się ze sportowym rytmem lodowiska.

Hokejowe wnętrze przyciąga nie tylko kibiców

Salon od razu został osadzony w miejscu, które ma swoją historię. Wnętrze nawiązuje do hokeja, a do aranżacji dołożył się klub, przekazując między innymi łyżwy i kije. Dzięki temu barber shop nie jest dekoracyjną wydmuszką, tylko częścią otoczenia, które od lat żyje sportem.

– Lokal przy lodowisku to był strzał w dziesiątkę – miejsce mocno nasiąknięte męskim potem i testosteronem. Aranżując salon zależało nam, żeby nawiązywał do hokejowych tradycji – mówi Natalia Łęczycka.

Do Bandy trafiają nie tylko kibice pamiętający dawne czasy bytomskiego hokeja, lecz także mieszkańcy Knajfeldu i rodzice przywożący dzieci na zajęcia. Dla części klientów to zwykła, wygodna usługa. Dla innych – także powrót do atmosfery, która kojarzy się z meczami, szatnią, sportowym hałasem i starymi sukcesami hokeistów Polonii.

W ofercie są standardowe usługi związane z męskim strzyżeniem i pielęgnacją zarostu, ale salon stawia też na rozwiązania bardziej rodzinne. Pojawiają się pakiety dla ojców i synów, co dobrze wpisuje się w miejsce, w którym sportowy kontekst łączy się z codzienną potrzebą zadbania o wygląd.

Natalia Łęczycka zwraca też uwagę na sąsiedztwo, które przez lata nie miało łatwej pozycji na mapie miasta. Jej zdaniem dzielnica zaczyna się zmieniać, a kolejne biznesy widzą w niej potencjał, nie tylko adres.

Zespół, który mówi różnymi językami, ale pracuje na ten sam efekt

W Bandzie pracują dwaj doświadczeni barberzy. Jeden z nich, Wilber, przyjechał z Wenezueli i wniósł do zespołu doświadczenie z Ameryki Południowej. Drugi, Damian, jest z właścicielką od początku tworzenia salonu. To połączenie daje nie tylko sprawną obsługę, lecz także atmosferę, którą klienci zapamiętują.

– Mamy w zespole Wilbera, barbera z Wenezueli, który wniósł bardzo dużo wiedzy i umiejętności stosowanych w Ameryce Południowej. Jest też Damian, doświadczony barber, który pracuje ze mną od początku – mówi Natalia Łęczycka.

Różnice językowe nie przeszkadzają. Wilber uczy się polskiego, a po stronie klientów zostaje to, co najważniejsze w takim miejscu – poczucie, że nie są jedynie kolejnym nazwiskiem w grafiku. Tu liczą się rozmowa, precyzja i fachowość, ale też zwykła sympatia. Zespół ma być rozpoznawalny nie tylko po fryzurach, lecz także po stylu kontaktu z ludźmi.

Salon nie zamyka się też w czterech ścianach. Fotele wyjeżdżają na wydarzenia charytatywne i sportowe, a właścicielka przypomina o akcji Movember, podczas której strzyżenie połączono z edukacją na temat męskich nowotworów i profilaktyki. Banda pojawiała się na trybunach lodowiska, w hali na Szombierkach i podczas festynów organizowanych przez kluby sportowe oraz organizacje pozarządowe.

To ważny sygnał także dla miasta. Mały biznes nie musi ograniczać się do własnej lad y i kalendarza wizyt. Może wejść w sport, profilaktykę i sąsiedzkie wydarzenia, a przy okazji budować rozpoznawalność miejsca, które jeszcze niedawno było dla wielu tylko punktem na mapie.

na podstawie: Urząd Miejski w Bytomiu.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Bytom). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.